Pamiętam, kiedy tworzyłem swoją jedną z pierwszych sesji oddechowych: „Zaawansowana sesja Wim Hof”…
Byłem raczkującym YouTuberem… bez doświadczenia, bez dobrego sprzętu, bez wyświetleń…
Ale bardzo zależało mi na tworzeniu. Pamiętam też słowa swojego pierwszego mentora Miroburn, który zawsze powtarzał „najważniejsze, żeby to było wartościowe dla ludzi”.
i tak od tamtego czasu, cały czas staram się skupiać na tym, żeby to co robię było wartościowe, żeby przynosiło korzyść użytkownikom.
Więc przy tworzeniu tej sesji chciałem zrobić, ją jak dla siebie. Ponieważ na polskim YouTube nie było żadnej sesji, która odpowiadałaby moim potrzebom.
Sam byłem zwolennikiem oddychania już dobre 2 lata i nadal nikt nie zrobił sesji, która poprowadziłaby mnie jeszcze głębiej…
Musiałem więc stworzyć ją sam. Jeśli chcesz zmienić świat, sam musisz być tą zmianą, prawda?
Mieszkałem wtedy w domu rodzinnym, a do mojej mamy przyjechała koleżanka i razem coś świętowały. Nie chciałem dłużej czekać, gdyż miałem napisany już scenariusz pod sesje.
Wsiadłem więc w samochód i pojechałem na starą opuszczoną cegielnię. Jest to mocno zniszczony kompleks budynków, z zawalonym dachem i wielkim ceglanym kominem.
Dosyć mroczne miejsce, w którym działy się dosyć mroczne rzeczy… Niemniej dla mnie wydawało się dobre.

Zaparkowałem wiec samochód, gdzieś miedzy rozwalonymi budynkami, wyciągnąłem swój średniej jakości smartfon i podłączyłem do niego mikrofon krawatowy za 30 zł.
Wyciągnąłem kartki i zacząłem czytać tekst.
Do tej pory wracam do tej sesji raz po raz i wręcz łezka kręci się w oku, kiedy słyszę swoje pewne teksty typu „to jest kwintesencja egzystencji…” albo „a teraz idź i spraw sobie piękny dzień…”
Pomimo, że ta sesja jest mocno niedoskonała… Ja słyszę pewne szumy w nagraniu, słabej jakości głos i inne drobne niedociągnięcia, to ta sesja ma dzisiaj 152 322 wyświetleń i nadal jest moją jedną z ulubionych.
Ilekroć z różnych powodów poczuję się gorzej, wystarczy że włączę sobie tą 40-minutową sesję i całe to negatywne samopoczucie rozprasza się bezpowrotnie, a ja pod koniec sesji czuję niewysłowione szczęście.
Tak działają dobre sesje oddechowe i kiedyś wykonywałem ją przez 2 lata dzień w dzień, przy otwartym oknie.
Dzisiaj mogę już wyjść na taras i zarzyć kąpieli oddechowej, która tak samo dobrze, co kiedyś oczyszcza moje ciało i umysł.
Uważam więc, że nie musisz być idealny…
…nie musisz być gotowy…
…nie musisz mieć zaplecza finansowego…
…nie musisz nawet mieć doświadczenia…
Ale z całą pewnością musisz chcieć zrobić coś pożytecznego, coś wartościowego, co przysłuży się wszystkim innym ludziom.
i to wystarczy, żebyś odniósł sukces.
Ja dzisiaj wracam do korzeni…
Moje korzenie są głęboko osadzone w praktykach, w prostym i rozsądnym życiu, które napełnia mnie pozytywną energią i szczęściem.
Po prostu zachęcam do wykonania tej sesji oddechowej od początku do końca.
Żyj zdrowo!
