Czego nauczyłem się od Eckharta Tolle?

Dzisiejszy poszukiwacz duchowy zna się na wszystkim…
Czytał wszystko i o wszystkim wie…

Ale to nie czyni go oświeconym, ani lepszym od innych.
Być może jest bardziej przemądrzały… ale na pewno nie lepszy…

Bo prawdą trzeba żyć, a nie tylko ją znać.

Jak powiedział Morfeusz do Neo:
„Znać drogę a podążać nią to dwie różne rzeczy”.

I w istocie tak jest…
Podążać drogą prawdy jest znacznie trudniej.
Tak samo doświadczyć prawdy w swoim życiu jest czymś zupełnie innym.

Bo powiedzmy, że przeczytałeś i zrozumiałeś całą instrukcję pilotażu samolotu.
To kiedy do niego wsiądziesz za pierwszym razem sam, to i tak nie polecisz, ponieważ nie odbyłeś odpowiedniego treningu.

Nikt nie pokazał Ci tego w praktyce.
(I tym dzisiaj jest cała ta wiedza.)

I ja teraz bardzo często powtarzam…
Masz wystarczająco dużo wiedzy naprawdę…

Nie potrzebujesz jej już więcej.

Przyszedł teraz czas na zastosowanie jej w życiu
i dopiero wtedy życie realnie się zmienia.

I dzięki temu, że wcześniej zastosowałem rady Eckharta w praktyce i ćwiczyłem je każdego dnia, doszło do przełomu. Mój umysł zatrzymał się na obecnym momencie i oniemiał z zachwytu, ponieważ w obecnym momencie wszystko jest doskonałe.

(To, że żyjemy, jest cudem i już samo w sobie jest wyrazem tej doskonałości.)

Od czasu tamtego doświadczenia nie muszę myśleć.
Nie ma we mnie przymusu myślenia, bo wydarzyło się coś takiego, że mój umysł stracił zainteresowanie myślami, ponieważ zrozumiał, że może sprawnie funkcjonować bez nich. Mało tego, nie tylko sprawniej, ale i szczęśliwiej.

Umysł wraz z myślami stał się narzędziem twórczym.
Służy do budowania lepszego życia, do rozwiązywania pewnych sytuacji życiowych lub pomagania innym ludziom, ale nie jest już przyczyną przetrwania, tak jak wcześniej byłem o tym przekonany.

On jest wręcz przekonany, że nimi jest.
I z duchowego punktu widzenia właśnie to nazywamy nieświadomością lub uśpieniem.

Nie chodzi mi o to, żeby kogokolwiek obrazić, lecz aby bardzo dobrze wytłumaczyć to zjawisko, bo różnica w doświadczaniu życia jest kolosalna.

Na przykład umysł nieświadomy, kiedy doświadcza emocji lęku, staje się tym lękiem. Lęk w pełni go obezwładnia i następnie steruje jego życiem.

Taka osoba mówi:
– „Nie zrobię tego, bo się boję”.

Lęk paraliżuje taką osobę, bo osoba w 100% wierzy, że lęk jest rzeczywisty.

To samo dzieje się z myślami…
Osoba nieświadoma wierzy we własne myśli.
Jest przekonana, że jej myśli są prawdziwe.

Czyli na przykład jeżeli przez umysł przeleci myśl „Jestem głupi”.
To ta osoba następnie wierzy w tę myśl, bo wydaje jej się, że skoro sama nadała sobie takie znaczenie, to jest to prawdą.

Właśnie to utożsamienie z umysłem jest przyczyną całego cierpienia i wszelkiego zła na świecie. Nie ma innego powodu.
Właśnie tak działa nieświadomość.

Działa to tak, ponieważ jeżeli ludziom przyjdą do głowy głupie rzeczy (a głupota nadal jest popularna), to następnie robią te głupie rzeczy, bo umysł im to podpowiedział.

Natomiast osoba w pewnym stopniu przebudzona lub budząca się zaczyna rozumieć, że coś z tymi myślami i emocjami jest nie tak.

Że czasem głupie myśli pojawiają się nie wiadomo skąd.

Zresztą tak samo jak emocje i zaczyna się od nich dystansować.

Czyli na przykład osoba wybudzająca się również doświadcza jakiejś formy lęku, ale nie utożsamia się z nim.

– „Ten lęk to nie ja.”
– „Ja tylko doświadczam lęku i mogę działać pomimo niego.”

I robi to, co wie, że powinna zrobić, lub coś, co jest dla niej dobre.

To samo dotyczy myśli.
Osoba wybudzająca się widzi i dostrzega te czasem chore i absurdalne myśli, które być może podsuwają jej jakąś głupotę, ale nie utożsamia się z nimi.

Dzięki temu może powiedzieć:
– „Ja wcale tak nie uważam, ja taki nie jestem, to wynik mojego zaprogramowanego umysłu. Wybieram postąpić inaczej, niż to, co mi podpowiada umysł”.

Różnica między umysłem śpiącym a wybudzającym się jest kolosalna.

Bo umysł, który śpi w śnie myśli, jest im w pełni podległy.
Jego życie to chaos i zamęt. Jest zdany na przypadkową łaskę myśli.

Taka osoba doświadcza bardzo dużo cierpienia w swoim życiu,
bo wierzy we „własne myśli”.

Osoba, która wybudza się ze snu myśli, zaczyna mieć na nie coraz większy wpływ. Widzi, że nie wszystkie myśli są prawdziwe, rozumie, że nie musi wierzyć we wszystko, co pokazuje jej umysł.

Taka osoba nadal popełnia błędy, ale coraz częściej wybiera „dobro zamiast zła”.

Natomiast są różne poziomy wybudzenia umysłu, ponieważ im większy poziom obecności i skupienia na tu i teraz, tym mniej myśli do życia potrzebujemy.

Bo natura świadomości jest taka, że rozumiemy istotę rzeczy bez nazywania jej czy opisywania jej słowami, które w pewien sposób tylko kaleczą doświadczanie danego zjawiska.

Bo czy muszę powiedzieć:
– „ale piękny kwiat”

Żeby wiedzieć, że ten kwiat jest piękny?

Oczywiście, że nie.
To się rozumie samo przez się.

Myślenie jest tylko umysłowym nawykiem, którego można się oduczyć.
Ale jest to chyba najtrudniejsza rzecz do wypracowania.

Ponieważ głęboko wierzymy, że to myślenie odpowiada za nasze przetrwanie. Owszem, myślenie jest przydatne i ma swoje zastosowanie, ale na pewno to nie dzięki niemu żyjemy.

Życie według wiedzy Eckharta Tolle właśnie do tego doprowadza.
Powoli zaczynamy odbierać moc myślom i emocjom i wzmacniamy w sobie obserwatora, przytomnego świadka, który potrafi te zjawiska obserwować.

medytacja

A skoro potrafi je obserwować, to nasuwa się pytanie:
Kto obserwuje i kto myśli? Czyżby było nas dwóch?

I dopiero tutaj zaczyna się autentyczny rozwój duchowy.

Dodaj komentarz

Copyright © 2023 WP Idea. Szkolenia napędza platforma WP Idea